Partnerzy

Zaginięcie Neda Chestera

- Nie przyszliśmy tu wysłuchiwać opowiadań o waŹszych sukcesach myśliwskich. Proszę się streszczać. - Przepraszam. Więc rozbiliśmy obozowisko na małym cypelku wrzynającym się w jezioro i wychodziliśmy na łowy lub opalali się, bo słońce mocno przygrzewało. - Proszę się streszczać - powtórzył Darnley. - Pozwól, Peter - odezwał się milczący dotąd towarzysz myśliwego. - Może ja opowiem? Peter tylko machnął ręką i zamilkł. - A więc, panie poruczniku, włóczyliśmy się tu i tam, zmieniając kilkakrotnie miejsca obozowisk. Wtedy to właśnie Ned upolował łosia i mieliśmy sporo kłopotu... Przepraszam, to nieważne... Miejsca na biwaki wybieraliśmy zawsze tam. skąd jeszcze dostrzec można było wody Athabasca, linia brzegowa stanowiła dla nas drogowskaz, nie chcieliśmy zabłądzić. Więc tu i tam, tu i tam, aż minęły tygodnie i termin powrotu do Camsell. Lecz żaden z nas nie liczył czasu. - Pięknie - wtrącił się Darnley - ale wszystko to, co nam obaj panowie powiedzieliście, nie wyjaśnia sprawy zaginięcia Neda Chestera. Chciałbym wreszcie coś na ten temat usłyszeć.

Tajemnicze zjawiska .