Partnerzy

Policja

Jego towarzysz dodał natychmiast: - Policja, jeśli się nie mylę? W samą porę. Ale to chyba czysty przypadek? Czego tu szukacie? - Was - odparł Darnley. - Pan Beddoe bardzo się niepokoił. Mieliście wrócić do Camsell przed dwoma tygodniami. - Prawda. Żałuję, że tak nie postąpiliśmy. Uniknęlibyśmy poważnego kłopotu. - Wypadek? - zapytał porucznik. - Miejmy nadzieję, że nie. Zaginał nasz towarzysz, Chester. - Kiedy? - Przed pięcioma dniami. Szukamy go od świtu. - Dopiero teraz?! - Te słowa Darnley prawie wykrzyknął. - Chodźmy do chaty - zaproponował O'Brien. - Tam sobie wszystko opowiemy. Ruszyliśmy hurmem ku drzwiom, lecz w połowie drogi porucznik zatrzymał się. - Graham i Turner. Zostaniecie przypilnować psy. Tak więc jedynie we trójkę - porucznik, Dohey i ja - oraz dwaj myśliwi i gospodarz wkroczyliśmy do wnętrza budynku. Stanowiła je jedna izba, bardziej obszerna niż tego było można spodziewać się po tak niepozornej budowli. Długi stół, dwie ławy, kominek z buzującymi ogniem potężnymi szczapami, szafa, kredens, zakryte kapą także, a na ścianie - staromodny zegar oraz rozpięte futro z czarnego niedźwiedzia.

Tajemnicze zjawiska .